fig. 01
Metalowa obudowa, zatrzask i sygnał symetryczny, który nie boi się 50 metrów kabla obok dimmerów. XLR od 70 lat dzierży tron audio profesjonalnego.
Magia sygnału symetrycznego
Pin 2 niesie sygnał, pin 3 — jego lustrzane odbicie. Wzmacniacz na końcu odejmuje jedno od drugiego: muzyka się podwaja, a wszystko, co wlazło po drodze (brum, trzaski tyrystorów), znika. Dzięki temu kabel mikrofonowy może spokojnie biec dziesiątki metrów po scenie.
Pin 1 wchodzi pierwszy
Konstrukcja gniazda sprawia, że masa (pin 1) łączy się ułamek sekundy przed sygnałem. To dlatego wpinanie XLR-a przy włączonym nagłośnieniu nie kończy się hukiem w głośnikach — drobny detal konstrukcyjny, który oszczędził światu tysiące przestraszonych realizatorów.
Nie tylko audio
Ten sam wtyk obsługuje cyfrowe AES/EBU, a pięciopinowa odmiana steruje oświetleniem scenicznym w standardzie DMX512. Mechanika została, zmienia się tylko elektronika — rzadki przykład złącza, które przeżyło kilka rewolucji technologicznych bez zmiany kształtu.